ZAKUPY W ROSSMANNIE PROMOCJA -55%

 Hejka Kochane!

 Jak zapewne większość młodych kobiet w Polsce i ja nie omieszkałam zajść do drogerii Rossmann, aby skorzystać ze słynnej promocji -55%, na kosmetyki do makijażu. To, co znalazło się na mojej liście zakupowej stworzonej przed wejściem do sklepu, okazało się mieć nijak do tego, co koniec końców udało mi się kupić. Przede wszystkim moim głównym celem był puder fixujący - Wibo Fixing Powder, którego w ogóle nie było. Bardzo chciałam też złapać moją ulubioną konturówkę z Bourjois ale jej też nie dostałam, za to kupiłam kredkę do ust marki Max Factor, więc jestem zadowolona i to nawet bardziej, niż z mojej poprzedniej, której to zostały mi może ze dwa centymetry... XD Kredka od Max Factor świetnie się trzyma i jest odporna nie tylko na posiłki ale nawet na dość tłusty błyszczyk z Lovley (również możecie zobaczyć go na zdjęciach poniżej), który to okazał się ogromnym WOW i mówiąc krótko - mam usta! Jego cena bez promocji, to jedyne 11,99zł. Tłusty, to złe określenie. Ciężko powiedzieć jaki on daje efekt. Może silikonu na ustach, czegoś co zdecydowanie czuć ale dla mnie to poczucie posiadania ust, a nie zasuszonej szparki do oddychania, zwłaszcza teraz - gdy zaczyna pylić, a ja wciąż nie do końca wiem czemu nie mogę oddychać nosem. Mam usta - nic dodać nic ująć do tego komentarza. Ten błyszczyk, to zdecydowanie mój ulubieniec. Weźcie to pod uwagę, bo ja nie miewam ulubieńców co tydzień, a co pięć lat. Jego pełna nazwa to Lovley Extra Lasting Top Coat - i jest on przeznaczony do nabłyszczenia koloru wybranego spośród gamy matów, z tej samej serii. Ja używam samego lub na  tę nową konturówkę, którą lekko cieniuję swoje wargi i jest super naturalny efekt. Kredka nazywa się:  Max Factor Colour Elixir Lip Liner, a jej odcień to: 06 Mauve Moment.



 To niesamowite ale prawda jest taka, że puder od ISANY, który kosztuje obecnie 9,99zł - i to jest już jego wygórowana cena, bo pamiętam jak kilka miesięcy temu kosztował jeszcze 7,99zł, jest sto razy lepszy od tych, które ceną przewyższają go nie dwukrotnie, ale naprawdę kilkakrotnie. To jest jedyny puder, jaki miałam który dobrze matuje moją cerę i nie pozostawia na niej efektu ciastka (nie waży się jeśli nie użyję go zbyt dużo - ważne aby przed kolejnym przypudrowaniem, odcisnąć nieco sebum na chusteczkę, bo w przeciwnym razie wszystko ma prawo się zważyć). To jest jedyny puder, który koi moją skórę i autentycznie dezynfekuje wypryski. Jestem posiadaczką skóry tłustej i często oczyszczam ją mechanicznie. Tak, wiem że powinnam używać pudru mineralnego ale jakoś nie mogę się do niego przekonać, po tym jak wizażystka pomalowała mnie mineralnym pudrem L'oreal. Niestety ale efekt mi się nie spodobał. Najgorzej było z doborem koloru, bo mineralne pudry często ciemnieją i wyglądałam jak indyczka... Także: Nie, dziękuję. Puder od ISANY, czyli marki Rossmann - super efekt. Opakowanie też jest bardzo trwałe, ale napis się ściera, gdy noszę go ze sobą w luźnej kosmetyczce. Co do gąbeczki, która się tam znajduje, to używam jej jedynie przed zdjęciami. Ogólnie nie przepadam za tymi gąbeczkami. Zdecydowanie wolę nakładać puder dużym pędzlem kabuki, z którego nadamiar produktu można z łatwością strząsnąć. Używam tego pudru, w najjaśniejszym odcieniu już od kilku lat i jestem z niego bardzo zadowolona. 

 Kolejne rossmannowskie nabytki, to korektor rozświetlająco-kryjący Eveline art scenic. Jego cena to 14,99zł (bez promocji).  Jak na taki niewielki koszt, jest naprawdę bardzo dobry. Wcześniej miałam korektor z INGRID i jeszcze go nie wykończyłam. Oba korektory są porównywalne jakościowo, podobnie jak porównywalna jest ich cena. Jeśli chodzi o moją satysfakcję, to wyglądam raz lepiej a raz gorzej, w każdym z nich - jak to w życiu, zależy od dnia. Krycie jest dość duże ale wciąż zbyt słabe dla osób z bardzo dużymi sińcami. W teorii, drobinki odbijające światło jakie te korektory w sobie posiadają, powinny niwelować worki pod oczami ale w praktyce nie wiem czy bardziej ich nie uwypuklają, przynajmniej tej linii dzielącej skórę pod okiem od skóry u góry policzka. Ta uwaga bardziej tyczy się korektora z INGRID, ponieważ on daje większe rozświetlenie. Eveline radzi sobie z tym lepiej, ale też bardziej wysusza, czego w przypadku poprzedniego w ogóle nie zauważyłam. Oczywiście, zawsze przed nałożeniem makijażu stosuję krem pielęgnacyjny. Czasami używam dodatkowo bazy pod makijaż, ale wraz z przyjściem wiosny - odpuszczam. Bazy mogę użyć jedynie wtedy, gdy muszę wyjść rano, jest mocne słońce, a ja na noc nałożyłam krem z kwasami lub, gdy mam wyjątkowo tłustą cerę (zależy od tego czego się najem w przeddzień XD ), a idę na jakieś zdjęcia. Widziałam niedawno na kanale House of Makeup, że korektory można łączyć - że też sama na to nie wpadłam i chyba tym razem nie będę czekać aż stary się skończy, a połączę je ze sobą. Najpierw nałożę ten bardziej rozświetlający od INGRID, a potem w kąciku od Eveline, aby zniwelować to przejście o którym pisałam powyżej. 



 Co do płynów micelarnych, jakie tu widzicie Bielenda jest u mnie totalną nowością ale już teraz po tych paru dniach mogę rzec, iż był to dobry wybór, a raczej uległość wyszła mi na dobre, ponieważ owy produkt zaproponowała mi pani przy kasie. Zapłaciłam za niego 10,99zł i bardzo szybko zmywa mój makijaż oczu, który nie jest wcale wodoodporny lecz dość oporny na działanie drugiego płynu, który tu widzicie - czyli Ziaji. Od tej pory będę po prostu kupowała dwa, bo aplikacja Ziaji, jaką jest spryskiwanie drobną mgiełką, bardzo mi się podoba. Moja cera nie kończy się z linią żuchwy, ani nawet na linii obojczyków czy dekoltu. Posiadam "twarzową" skórę nawet na ramionach, dlatego tonizowanie jej po kąpieli jest dla mnie zbawienne. Obecnie sporo ćwiczę (3x w tygodniu + wrotki), spożywam też bardzo dużo białka, więc rzeczywiście widać, jak wychodzi mi na ramionach i plecach. Po mału zaczynam zastępować je produktami typu warzywo. Pisze typu, bo z działki to, to nie jest a więc nie do końca wiem co się w tym znajduje. Dieta z dużą zawartością białka jest dla mnie konieczna, bo rzeźbię ciało. Nie jest łatwo nie przesadzić, bo pokochałam mix owoców z jogurtem naturalnym, a na obiad indyczek, a na kolacje znowu jogurt + jeszcze 3-4 kawy dziennie na krowim mleku... ale spokojnie już kupiłam płatki migdałowe... Niedługo osiągnę wymarzoną sylwetkę, a wtedy i cera mi się poprawi. Coś za coś.... Właśnie podjęłam decyzję, że na kolację będę jadła jabłuszka, bo dzięki pisaniu dla Was tego posta uświadomiłam sobie, że ta drobna zmiana na pewno dużo pomoże, a rutyna sama się nie zmieni. Konieczne jest przecież działanie!^^ Wracając do kosmetyków, to płyn od Bielendy jest super! Skóra po nim rzeczywiście jest dobrze nawilżona, a makijaż bardzo szybko znika z facjaty. 

 W temacie lakieru do paznokci WIBO 1 Coat Manicure, napiszę tylko tyle że jest jasny i pomalowałam nim wczoraj paznokcie u nóg. Przypomnę dla tych, którzy zapomnieli i oznajmię tym, którzy jeszcze nie wiedzą, że ja lakierów hybrydowych nie używam. Na dłoniach mam wzmocnienie akrylem + lakier klasyczny, na stopach sam lakier klasyczny - zwykle i tu, i tam jest to kolor czerwony. Wcześniej miałam lakier INGRID ESTETIC i sprawdzał się on doskonale. Nazywałam go najlepszym z najlepszych, bo rzeczywiście był naprawdę super. WIBO nie zastąpił go z pewnością w kwestii koloru, bo tamten jest bardziej winny, a ten bardziej krwisty (żywszy). Taki odcień czerwieni nie komponuje się już tak idealnie z ciemnym brązem, czy kolorem zwanym lila róż. Co do trwałości zobaczymy, choć lakiery WIBO miewają przeróżne recenzje, na akrylu byc może będzie mi się trzymał bez zarzutu. Na stopach - wystarczy żeby utrzymał się przez siedem dni. Natomiast odnośnie wody toaletowej ADIDAS Fun Sensation, to jest to już moja trzecia albo czwarta butelka - uwielbiam ten świeży, a zarazem słodki zapach i bardzo umila mi on rozpoczęcie dnia podczas porannej toalety. Eye linera od EVELINE, z linii Celebrities nie zdążyłam jeszcze wypróbować ale recenzje ma bardzo dobre, podobnie jak tusz do rzęs, w związku z tym mam co do niego dobre przeczucie. Napiszę co o nim sądzę przy jakimś zdjęciu makijażu, które powstanie na przykład przy okazji kolejnej sesji zdjęciowej. 

 Słynne wśród blogerek i vlogerek - Bubble Masks. Nigdy ich wcześniej nie miałam. Opakowania prezentują się wyśmienicie. Te produkty również były w promocji ale już nie 55%, tylko z 7,99zł, na 5,99zł, bo to nie są kosmetyki kolorowe. Postanowiłam wziąć wszystkie trzy i wypróbować je po kolei. Każda z saszetek ma starczać na dwie aplikacje. W zestawie jest: peeling, maska oczyszczająca oraz nawilżająca. Każda z nich zamienia się w piankę. Szczerze mówiąc, już się nie mogę doczekać.^^





 POZDRAWIAM!^^

71 komentarzy:

  1. Widzę że się o kuplas. Poszukuję idealnej kredki do ust. Wyprobuje ta co polecasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj! Naprawdę dobrze się trzyma i jest mięciutka, co takim oczywistym duetem nie zwykle nie jest.

      Usuń
  2. Ja jak na razie się jeszcze na nic nie skusiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie szalałam w tym roku,kupilam 3 produkty to co mi było akurat potrzebne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie - kupiłam tylko to, co mi właśnie wychodzi.

      Usuń
  4. MAski bąbelkujące z AA są dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co roku tak mam... a przynajmniej miałam dopóki mieszkałam w Polsce. Szłam do Rossmanna żeby kupić dane produkty na promocji a wychodziłam z zupełnie czymś innym ponieważ moich kosmetyków z listy nie było!
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niby wyszłam z czymś innym ale nie mogę powiedzieć że zbędnym.

      Usuń
  6. Ten puder Isany kiedyś, dawno temu stosowałam, ale pamiętam że był świetny :) Z promocji na kolorówkę nie skorzystałam, ale nabyłam nowy, ananasowy micel Bielendy z linii Fresh Juice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW! Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Napisz koniecznie recenzję!

      Usuń
  7. I właśnie dlatego lubię zamawiać on line przez aplikację- nic nie kusi a kupuję to co naprawdę potrzebne;) Ja uzupełniłam swoje braki w tuszu do rzęs i tyle. Lubię tą promocję w rossmanie:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też następnym razem tak zrobię! Podjęłam tę decyzję, gdy byłam na zakupach i widziałam jak dwójka ludzi odbiera woreczki z kosmetykami, a ja przepycham się z wózkiem w walce XD

      Usuń
  8. Ja kupiłam 6 produktów w sumie i też niektórych rzeczy co chciałam niestety nie było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6 produktów, to całkiem sporo. No niestety tak to już jest, że nigdy nie wiadomo na co się trafi, a na co nie.

      Usuń
  9. powiem szczerze, odpuściłam tę promocję :) zaczęły mnie złościć te tłumy i pustki w sklepach...
    Fajne zakupy;)
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że moje zakupy Ci się podobają. Rozumiem Cię doskonale, bo ja też już nie będę tak wpadać i liczyć na siłę własnych łokci, tylko po odbiór wcześniej zamówionej paczuszki!^^

      Usuń
  10. Ja jeszcze nie dotarłam do Rossmanna :) Z produktów, które kupiłaś używałam tylko puder. Niestety było to bardzo dawno i nie pamiętam jak się u mnie sprawdził.
    Ps. Dziękuję za odwiedziny i również obserwuję :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jeszcze przed Tobą! Dziękuję Ci za obserwację! :*

      Usuń
  11. Ja w tym roku trochę poszalałam:D Bo miałam kilka rzeczy upatrzonych:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa ja się sprawdzą te bąbelkowe maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj sobie je zrobiłam. Jedną po drugiej i fajnie. Naprawdę skóra po nich jest dobrze oczyszczona, nawilżona i mięciutka. Teraz jest godzina 12 sta, a moja skóra nadal się nie błyszczy - czyli działają. ^^

      Usuń
  13. Nie przepadam za Rossmanem, ale promocje robią bezbłędne :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Swietne rzeczy :) Mimo ze mieszkam w Szwecji to slyszalam duzo o promocji w rossmanie :D
    + kroliczki slodkie ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie na szczęście ta promocja w ogóle nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też mało kusi, pamiętam jak w tamtym roku przeszłam koło przecenionej kolorówki beznamiętnie, bo niczego po prostu nie potrzebowałam. Ale tym razem postanowiłam nie czekać z zakupami tego, co mi się kończy do momentu aż cena wzrośnie znowu dwukrotnie. :p

      Usuń
  16. Moja lista zakupów do Rossmana na razie się tworzy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostatnio czytałam dużo złych opinii na temat tych promocji, więc najpierw chcę to zweryfikować i wstrzymałam się tym razem od zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Też skorzystałam z promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zakupy kosmetyczne, zakupami kosmetycznymi!! Króliczki są cute!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja już byłam, udało mi się na szczęście upolować wszystko co chciałam! :D
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja na takich promocjach zawsze obkupuję się na rok, bo zazwyczaj to jest tak, że kosmetyk mi się kończy w najmniej oczekiwanym momencie :D Wolę być ubezpieczona :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Z zaprezentowanych produktów miałam okazje testować płyn micelarny i lakier z Wibo! :)
    Maseczki z chęcią przetestuje u siebie, fajnie, że mi o nich przypomniałaś.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  23. do Rossmanna mam kawałek i z reguły kupuje wtedy gdy mogę, ale lubię czytać takie recenzje- dziękuje:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham ten sklep, a Twój post jest bardzo pomocny. Pięknej niedzieli:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo lubię tą bąbelkową maskę oczyszczającą. Daje naprawdę świetne efekty, pozostałych kosmetyków nie znam, więc się nie wypowiem. Zaciekawiłaś mnie tym pudrem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest genialna! Fajnie, że każdej z tych maseczek można z powodzeniem używać samodzielnie.

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja w tym roku sobie darowałam , choć kusiło strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Spośród tych artykułów sprawdziły się u mnie bubble masks :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Z tych kosmetyków, tóre sobie kupiłaś miałamn tylko puder, wode toaletową i lakiery z wibo, które bardzo lubię. Z resztą jak wszystkie kosmetyki. Pozdrawiam :) jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miałaś ich całkiem sporo! Pozdrawiam również!^^

      Usuń
  30. Szukałam tych maseczek musujących ale nie mogłam ich znaleźć. :P Znam tylko eyeliner eveline i jest to mój ulubieniec. Reszty nie miałam, ale chętnie wypróbuję puder z ISANY - jakoś nigdy nie wracałam na niego uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eye liner wczoraj wypróbowałam i jestem bardzo zadowolona. :)

      Usuń
  31. Mgiełka Ziaji też jest moim ulubionym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie raz w Rossmanie kupuję ale tym razem darowałam sobie promocję. Mam za dużo zapasów wszystkiego ale jestem ciekawa jak sprawdza się u Ciebie Bubble Masks. Eye liner eveline używałam i jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eye liner już wypróbowałam i rzeczywiście jest super, bubble maski też są mega. Nawilżająca naprawdę robi robotę. A co do oczyszczających, to wcale nie trzeba ich używać obu. Można raz jedną oczyścić twarz, a raz drugą.

      Usuń
  33. Jestem bardzo ciekawy ile osób dziennie tutaj zagląda.Może ktoś z was to wie i mnie to powie.Byłbym wdzięczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po odpowiedzi na tego typu pytania zapraszam do kontaktu z autorem, czyli ze mną. W zakładce kontakt jest adres e mail. Pozdrawiam. ^^

      Usuń

Dziękuję Ci za skomentowanie :)

Copyright © 2016 JENOVIA DŻEMSON^^ , Blogger