THE ORDINARY - RECENZJA KOSMETYKÓW Z KWASAMI


 CZEŚĆ! Moja pierwsza przygoda z kwasami zaczęła się już dawno temu. Miałam wtedy 24 lata i uznałam, że czas najwyższy aby zedrzeć sobie trochę starego naskórka z twarzy. Zakupiłam dziesięcioprocentowy kwas migdałowy i zaczęłam kurację sama, w domu. Niestety nie skończyło się to zbyt dobrze, bo miałam tylko "poparzoną" twarz. Być może nie powinnam nawet brać tego słowa w cudzysłów, bo moja skóra rzeczywiście była poparzona. Nie było tragedii ale postanowiłam, nie kombinować więcej na własną rękę. Do kosmetyczki też nie poszłam. Jakoś przetrwałam to, że przez dwa bite miesiące, z mojej twarzy schodziły skórki i robiąc makijaż, starałam się jakoś poprzyklejać do twarzy sterczące kawałeczki skóry, na fluid.^^ Dziś jestem mądrzejsza i już od jakiegoś czasu stosuję kosmetyki z kwasami. Moim pierwszym był sławetny Pharmaceris 5% oraz 10% kwasu migdałowego. Nie zraziłam się co do migdałów po pierwszej przygodzie i dobrze, bo moja cera pokochała apteczne kosmetyki migdałowe, dedykowane do powolnego, jednak dość solidnego złuszczania. Nie był to jednak efekt oczekiwany, bo przez cały okres stosowania powyższego kosmetyku, moja twarz była zbyt rumiana (mam cerę naczynkową) Takie zabiegi należy wykonywać wiosną albo jesienią, kiedy nie ma zbyt dużego nasłonecznienia oraz zbyt niskiej, lub wysokiej temperatury powietrza. Okazuje się, że firma The Ordinary wyprodukowała kilka bardzo ciekawych produktów, które zaspakajają moje wymagania i spełniają marzenia. Brzmi jak tandetna reklama ale zaznaczę, że ten post nie jest sponsorowany. Jeżeli chodzi o efekt natychmiastowy, to zaczerwienienie pojawia się przy użyciu serum, natomiast skóra zostaje skutecznie złagodzona i nawilżona mieszanką z kwasem hialuronowym, która znajduje się w drugiej buteleczce. Kosmetyki The Ordinary, których używam posiadają w sobie coś takiego jak pochodne witaminy C, dzięki czemu moja skóra się trochę złuszcza, jednocześnie naczynia krwionośne zostają uszczelnione, dzięki czemu po jakimś czasie, czyli dziesięciu minutach, twarz jest rozpromieniona i zdecydowanie jaśniejsza niż przed nałożeniem kosmetyków. Produkty, jakie wybrałam to:




 1. SERUM
ASCOROBIC ACID 8% + ALPHA ARBUTIN 2%
A Water-Free, Stable Solution

 Produkt zawiera witaminę C oraz alfa-arbutynę, która skutecznie rozjaśnia plamy pigmentacyjne. Na początku lekko piecze i powoduje zaczerwienienie skóry. Gdy nakładam serum na twarz, czuję gorąco i widzę, jak moja skóra robi się czerwona ale spokojnie, to tak ma być. Po dziesięciu - piętnastu minutach, wszystko wraca do normy, a twarz jest już rozpromieniona. Na to serum należy nałożyć coś nawilżającego. Produkt nie zawiera alkoholu, nie był testowany na zwierzętach i jest wegański.

 2. KWAS HIALURONOWY
ALPHA ARBUTIN 2% + HA
A Concentrated Serum with 2% Purfied Alpha Arbutin and Hyaluronic Acid

 Nawilża niesamowicie. Używam go oczywiście nie tylko na skórę stricte twarzy ale również na szyję oraz dekolt, tak samo jak wszystkie kosmetyki, które dziś opisuję. W dotyku skóra jest aksamitna, nawet rano (po całej nocy), gdy mówimy o pielęgnacji wieczornej. Produkt zawiera kwasy HA w stężeniu dwuprocentowym.

 3. OLEJEK
ASCROBYL TETRAISOPLMITATE SOLUTION 20% IN VITAMIN F
High-Strengh Oil-Solubilized Vitamin C Derivative Vitamin F

 Olejek stosuję co jakiś czas, a dokładniej w te dni kiedy i tak będę za kilka godzin myła włosy, bo wiadomo że trochę może się na nie przedostać i na to należy uważać. To kosmetyki z silnie aktywnymi składnikami i nie należy traktować nimi włosów, nawet przypadkiem. Kiedy nakładam na serum olejek, nie aplikuję już specyfiku opisanego oczko wyżej (z kwasem hialuronowym). Olejek zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe oraz pochodną witaminy C oraz witaminę F. Produkt działa rozświetlająco i rozjaśniająco na skórę. Wykazuje również działanie przeciwzmarszczkowe, przeciwzapalne oraz przeciwutleniające. 

 Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam trochę działanie kosmetyków z kwasami od firmy The Ordinary i zachęciłam Was do ich stosowania, bo rzeczywiście skóra po nich jest rozpromieniona, naczynka podoszczelniane, po kwasie hialuronowym moja szyja i dekolt są aksamitne w dotyku. Moim zdaniem wszystkie obietnice jakie składa producent są spełnione, nie mogę się jednak wypowiedzieć co do działania przeciwzmarszczkowego, tutaj musimy zaufać marce jednak tak samo jest z każdą inną. Skoro jednak posiadają w sobie tyle dobra, na pewno skóra odpłaci się pięknym wyglądem. Na chwilę obecną działa!^^



  POZDRAWIAM!^^

61 komentarzy:

  1. Good review 😊 thanks for your sharing 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie sie na tym nie znam, ale dzieki Tobie przynajmniej ogólnie wiem o co kaman. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że jednak ten post nie okazał się chaotyczny XD

      Usuń
  3. I've never tried this brand, but I got it in my wishlist

    OdpowiedzUsuń
  4. Juz nie pierwszy raz słyszę o tych produktach i mam duża ochotę je wypróbować :) kuszą mnie bardzo. Świetnie, ze spełniają wszystkie założenia producenta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Jest na rynku coraz więcej opcji ale ta naprawdę ma sens.

      Usuń
  5. Jeszcze nie miałam niczego od The Ordinary ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że się sprawdzilo! Ja nie używam na razie kwasów i chyba na razie je zostawię :p

    OdpowiedzUsuń
  7. nie lubię ich kosmetyków, nie wiem dlaczego ale dotychczas kompletnie żaden mi nie przypasował:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być i tak, choć mają raczej dobre opinie. Pozdrawiam! ^^

      Usuń
  8. "Moja przygoda z kwasami..." trochę dwuznaczny poczatek😆

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wiem, że gdy sama zrobię sobie kosmetyk, to będzie zapewne działał lepiej, podobnie z kwasami. Ale dla bezpieczeństwa mojej skóry jednak wolę używać gotowych preparatów...nie ufam swojej kosmetycznej wyobraźni;)))
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kuszą mnie te kosmetyki od pewnego czasu i chyba w końcu się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używam takich kosmetyków, ale z przyjemnością przeczytałam Twój post. Lubię wiedzieć- jak to się mówi- co w trawie piszczy!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy produkt, ale ja chyba znalazłam już swoje kosmetyki, nie będę testować kolejnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam XD Dlatego więcej tu zdjęć ciuchów niż recenzji kosmetycznych XD

      Usuń
  13. Nie używałam żadnego z tych preparatów i na razie nie planuję, ale być może w przyszłości wypróbuję ten nr 2 z uwagi na właściwości nawilżające. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nieziemski. Właśnie mi się skończył... i nie będę na razie kupować kolejnego, bo on też zawiera kwasy, a chcę z nimi skończyć przed latem ale na jesień na pewno do niego wrócę.

      Usuń
  14. Nigdy nie miałam styczności z marką, znam ją jedynie z blogów. Chętnie bym poznała bliżej, tym bardziej że się u ciebie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kwasy lubię i na pewno sięgnę po tę markę, ale musi oczywiście poczekać na sezon jesienno-zimowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ja siedzę w domu ale rozpoczęłam kurację zimą i teraz już tylko używam, gdy nie ma zbyt dużego słońca.

      Usuń
  16. Nie stosowałam jeszcze tych kosmetyków. Jestem ciekawa jak by się u mnie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jego funkcja polega na rozjaśnieniu skóry w stosunkowo krótkim czasie po użyciu, dlatego jestem ciekawy jej wypróbowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i ten efekt jest rzeczywiście widoczny po jednej aplikacji. Tylko oczywiście skóra musi przestać być zaczerwieniona, co się dzieje z kolei bezpośrednio po zaaplikowaniu (w przypadku serum). Pozostałe kosmetyki nie powodują podrażnień, tylko od razu rozjaśniają.

      Usuń
  18. Ciekawe kosmetyki, na pewno warto je przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. nie miałam nigdy nic z kwasami:D zastanawiam się jak u mnie by się sprawdziły

    OdpowiedzUsuń
  20. Chętnie przetestowałabym takie produkty :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam to serum z witaminą C i muszę przyznać, że było całkiem fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam ich produkty, ale nie były one lepsze od tego, co obecnie używam, więc nie wrócę do nich.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam w planach kilka produktów tej marki, ale na razie chcę zużyć zapasy najpierw.

    OdpowiedzUsuń
  24. Trochę się boję kwasów ale jednocześnie bardzo chciałabym spróbować :P o ordinary już nie raz słyszałam. Na początek chyba bym wypróbowała kwas hialuronowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na razie mam jedynie kwas hialuronowy od The Ordinary ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Od dawna się zastanawiam kiedy warto rozpocząć przygodę z kwasami. Czy przed 30tką warto to robić? Czy nie jest tak, że jeśli zacznę robić to za wcześnie to co ja będę robić po 50-tce? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak, bo żyjemy w czasach, gdy kosmetologia szybko się rozwija. ^^ Kwasy przed 30stką można jak najbardziej. Te kosmetyki są dość delikatne.

      Usuń
  27. Ja chce się zacząć bawić w kwasy i też aktualnie mam 24 na koncie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można już robić, przynajmniej tak twierdzą kosmetolożki (dyplomowane) z YT oraz producenci kosmetyków. Tym drugim bym nie wierzyła ale te pierwsze to w niekomercyjnych publikacjach tak mawiają.^^

      Usuń
  28. O tych kosmetykach dużo informacji jest w sieci i na blogach, stąd też tylko je znam. Może będę miała okazję kiedyś wypróbować je na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie używałam tych produktów ani podobnych. Kompletnie się na tym nie znam, ale może i kiedyś się do nich przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja kiedyś co jesień stosowałam kwasy, bo zawsze miałam problem z trądzikiem. Potem jednak okazało się, że ta cera tak reaguje właśnie na składniki aktywne. Ta jesień jest pierwsza bez kwasów i skóra po raz pierwszy jest i pozostaje całkiem bezproblemowa, więc chyba z kwasami pożegnam się już na stałe :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za skomentowanie :)

Copyright © 2016 JENOVIA DŻEMSON^^ , Blogger